Feeds:
Posty
Komentarze

Posts Tagged ‘Perfokarta’

No i po „uderzeniu”. Co tu dużo mówić – rzeczywiście, noisu i glitchu było tego wieczora wiele, a już szczególnie dużo, gdy głośniki zaczęły śpiewać łabędzio… Na szczęście widzowie nie urządzili na znak protestu masowego exodusu, chcieli go urządzić za to artyści – na co oczywiście projekt nie mógł pozwolić. Rezultaty? Lorenzo Medici, widoczny na zdjęciu, zasępił się jeszcze bardziej niż zwykle; w kącie cierpiał cicho ożywiony Adam M. Zebranie, które odbywało się w sali obok, niewątpliwie zostało przerwane; pan woźny był wściekły jak zwykle. Ogłuszeni widzowie wyszli zapewne z uczuciem pustki w głowie, wywołanej brzęczeniem w uszach. I taki miał być chyba artystyczny zamysł Pułki i Podgórnia, w związku z czym projekt nie skomentuje tych wyczynów. Można najwyżej przytoczyć wypowiedź zza kulis:

„Nie jestem za bardzo w temacie, ale coś było w tym wyciu”

Z pozdrowieniami dla Perfokarty – Electronica magistra nostra.

Read Full Post »

Prezentacja poezji cybernetycznej co raz bliżej. Przygotowania zostały już niemalże zakończone, więc organizatorzy, trwożni o powodzenie Perfokarty, postanowili poprosić o pomoc siły wyższe. Gdy jednak doszło do konfrontacji Electrnica magistra nostra – pomnik wieszcza, szybko okazało się, że ten wspaniały monument jest pustą skamieliną wartości, które już dawno odeszły w niepamięć na skutek podstępnej działalności wydawnictwa Greg, które jest znane z upraszczającej prezentacji tego skomplikowanego zjawiska, jakim jest Kultura Polska.

I tak staliśmy przed monumentem, zimnym, stalowym i samotnym. Adam Mickiewicz nie wydawał się rozmowny, co więcej, był wręcz… martwy. Tymczasem my przyszliśmy tam ze swoimi prośbami i żalami, ale nie było komu słuchać… Ten stan nie mógł dłużej trwać. Projekt Electronica magistra nostra, jako przedsięwzięcie zainteresowane sztuką żywą, postanowił NATYCHMIAST zmienić ten stan. Dnia 20 listopada 2009 roku, pomiędzy godziną 10 a 11 Adam Mickiewicz powrócił do życia poprzez przeniesienie jego osoby na łono środowiska elektonicznego, które, jak wiemy, jest niezbędne do życia. Jeśli nie masz komórki, skrzynki pocztowej, profilu na portalu społecznościowym (lub innym), słowem, jeśli nie istniejesz w środowisku elektronicznym, po części nie istniejesz też w świecie fizycznym – nie ma cię, bo nikt nie wie, co się z tobą dzieje. Nie można się z tobą skontaktować. Jesteś czarnym punktem na mapie społeczeństwa informacyjnego.

Przy ożywianiu wieszcza niezbędna okazała się oczywiście nasza cyber muza, która, jeszcze bardziej owinięta kablami, uniemożliwiającymi jej niemalże otworzenie oczu, niestrudzenie weszła na cokół i zaczęła swoje modlitwy. Plakat promujący prezentację poezji cybernetycznej został powieszony. Konto Adama na gmailu (a.mickiewicz44@gmail.com) i facebooku zostało utworzone. Przyjacielska pogawędka ze strażą miejską została odbyta, i zaowocowała ona dosyć nieufną akceptacją ideii ożywnienia. Wycieczki szkolne zyskał nowy punkt programu. Wszystkie oczy nagle skierowały się na poczciwego Adasia – takim zainteresowaniem nie cieszył się od dawna… Nic nie robi tak dobrze jak New Interactive Look.

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w zamian za ożywnienie wieszcz ześle na projekt swoje dobrodziejstwa.

Serdeczne podziękowania dla:

Cyber muzy – za ponowne wyłonienie się z sieci, co zawsze przychodzi jej z trudem,

Szymona Maliborskiego – za gotowość do działania i zdjęcia,

Hanny Liubakovej – za niezbędną pomoc i wierną służbę idei,

Adama Mickiewicza – za to, że słowa Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,/Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce./Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!/Miej serce i patrzaj w serce!  pomimo swej nadgorliwej wzniosłości nadal są aktualne, z czym każdy historyk sztuki powinien się liczyć i nie lekceważyć możliwości, jakie daje sztuce sieć…

Na koniec należy przypomnieć, że prezentacja poezji cybernetycznej będzie miała miejsce 26 listopada, o godzinie 20.00, w Instytucie Historii Sztuki UJ, w sali 39. Zapraszamy!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Read Full Post »

„Burza uderzyła w mój router!” zadeklarował kiedyś Łukasz Podgórni. Słowa te można interpretować także w kontekście historyczno-sztucznym, oto bowiem czas mija, a Instytut Historii Sztuki nieubłaganie zbliża się do Wielkiego Cybernetycznego Uderzenia, kiedy to przyjdzie mu zderzyć się ze sztuką na wskroś współczesną. Nie wiadomo, co tego wyniknie… Czy na skutek cyber wibracji mury runą? Przekonamy się już wkrótce, a jakby co – w Instytucie remont trwa tak czy siak, i raczej nie zanosi się na jego koniec.

My tymczasem skierujmy nasz wzrok i uszy ku poezji cybernetycznej, oraz dwóm jej znakomitym przedstawicielom, czyli Łukaszowi Podgórni oraz Tomaszowi Pułce. Są oni – w większym lub mniejszym stopniu – członkami grupy Perfokarta, której początków należy szukać w 2005 roku i działalności projektu KALeKA na poznańskiej ASP. Głównymi twórcami KALeKI byli Roman Bromboszcz i Tomasz Misiak; na tych fundametach powstała Perfokarta, w skład której wchodzą Podgórni i Pułka. Co ciekawe, obaj poeci są także członkami kolektywu domSzkocki, który przedstawia się jako spółdzielnia cyberkulturalna. Swojego czasu domSzkocki przedstawiał się jako „przystojni chłopcy z Polski”, ale ostatnio przeszli oni solidną mutację, stając się dzielnymi obrońcami Biprostalu. Projekt chętnie podałby linka do strony dSz, gdyby nie było to równoznaczne z wymierzeniem sobie ciosu-samobója. Ponieważ jednak życie to sztuka upadania i wstawania, także i Electronica magistra skacze na równe nogi (dziarsko i z półobrotu), polecając stronę dSz… Oto, co robi z miłymi chłopcami kultura digitalna:

www.domszkocki.org

Na tym barwnym tle sytuuje się poezja cybernetyczna. Rozpatrywana w kontekście współczesnej polskiej poezji jest ona  bytem oryginalnym i zastanawiającym. Dochodzi w niej do sprzężenia różnych dziedzin wiedzy – cybernetyki, literatury, muzyki, a także sztuk audiowizualnych. Poeci cybernetyczni odwołują się do  takich zjawisk jak charakterystyczne dla cybernetyki pojęcie pętli (cyklicznie powtarzanego ciągu czynności) czy „muzyki usterek”, czyli kompozycji dźwięków generowanych przez komputer i urządzenia mu towarzyszące. Poezja cybernetyczna jest konstruowana na zasadzie recyklażu – są to utwory oparte na literackich ready mades, które są modyfikowane i łączone z komputerowymi wizualizacjami i uzupełnieniem muzycznym. W takim wykonaniu utwór poetycki staje się „cybernetycznym miksem”, w którego tworzeniu niezbędny jest komputer, który deformuje tradycyjny wizerunek poety na rzecz niemalże fantastycznej postaci autora-cyborga,  prowadzącego swoisty „dialog” z językami oprogramowania i interfejsem.  Artysta upodabnia się tu do „doktora Frankensteina cybernetyki”, składając z nie myślących samodzielnie cząstek kodu html twór, który dzięki niemu zaczyna żyć poniekąd własnym życiem.

 Poezję cybernetyczną można uznać za rodzaj krytyki współczesnej, stechnologizowanej rzeczywistości: podczas prezentacji-performance’u widz jest „bombardowany” bodźcami wizualno-dźwiękowymi złożonymi z  barw, kształtów, ruchu, akcji, ale także rymów i kontrastów.  Ta stylistyka maksymalnego natężenia może wywołać rodzaj szoku estetycznego czy halucynogennego transu, podobnego to stanów, jakie przeżywają bywalcy dyskotek.W poezji cybernetycznej widoczne jest właśnie to naddanie symboliczne i emocjonalne, które zmusza odbiorców do traktowania ich twórczości w kategoriach „magii”, czegoś nie do końca zrozumiałego, ale zarazem niezwykłego. Można to określić, idąc tropem Marii Gołaszewskiej,  jako „artystyczno – technologiczny totem naszych czasów”.

Cóż można dodać… Medium is a message.

Co bardziej dociekliwych odsyłam z kolei na stronę Perfokarty:

perfokarta.net

Tymczasem należy pamiętać, że pokaz odbędzie się oczywiście w Instytucie Historii Sztuki UJ na ul. Grodzkiej 53, w sali nr 39, 26 listopada o godz. 20.00 – zapraszamy serdecznie!

Read Full Post »